<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom"><title>/home/norbitor</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/" rel="alternate"></link><link href="https://www.norbitor.net.pl/feeds/all.atom.xml" rel="self"></link><id>https://www.norbitor.net.pl/</id><updated>2025-02-04T14:58:00+01:00</updated><entry><title>Blog na Pelicanie hostowany na GitLabie</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2024/10/blog-pelican-gitlab.html" rel="alternate"></link><published>2024-10-14T19:05:00+02:00</published><updated>2024-10-14T19:05:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2024-10-14:/pl/2024/10/blog-pelican-gitlab.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Uruchomienie własnej strony lub bloga w 2024 roku nie jest zbyt trudne. Są gotowe serwisy, często darmowe,
można też wykupić hosting i zastosować jeden z popularnych systemów typu CMS. Jest też inna droga, czyli
odpalić generator stron statycznych, nie mówiąc już o oldskulowym utrzymywaniu tuzinów plików HTML. Kolejna
sprawa, gdzie …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Uruchomienie własnej strony lub bloga w 2024 roku nie jest zbyt trudne. Są gotowe serwisy, często darmowe,
można też wykupić hosting i zastosować jeden z popularnych systemów typu CMS. Jest też inna droga, czyli
odpalić generator stron statycznych, nie mówiąc już o oldskulowym utrzymywaniu tuzinów plików HTML. Kolejna
sprawa, gdzie udostępnić swoje dzieło? Tutaj też jest kilka możliwości, od usługi typu &lt;em&gt;SaaS&lt;/em&gt; po tradycyjne
hostingi. Ja wybrałem &lt;em&gt;Pelicana&lt;/em&gt; jako statyczny generator stron oraz &lt;em&gt;GitLab Pages&lt;/em&gt; jako bezpłatny hosting.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zanim się zabrałem za pisanie tego wpisu, przypomniał mi się taki obrazek: &lt;a href="https://www.norbitor.net.pl/images/blogging.webp"&gt;&lt;img alt="Wykres prezentujący korelację
między liczbą wpisów, ich tematyką oraz oprogramowaniem użytym do uruchomienia
strony." src="https://www.norbitor.net.pl/images/blogging-small.webp"&gt;&lt;/a&gt; Źródło: &lt;a href="https://rakhim.org/honestly-undefined/19/"&gt;Komiks Honestly
Undefined #19, Rachim Dawlietkaliiew&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trudno nie znaleźć tutaj pewnej korelacji do mojej strony, bo sam wielokrotnie zmieniałem zdanie co do użytego
narzędzia. Wiele z tych prób nie opuściło, na szczęście, mojego komputera. Ostatecznie, nie jestem oryginalny
i postanowiłem opisać, jak to wszystko zgrałem. Chociaż zawsze mogło być gorzej i mogłem zacząć tworzyć własny
generator :-).&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Założenia&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Ilość dostępnych generatorów stron statycznych jest przytłaczająca. Przykładowo, na stronie
&lt;a href="https://jamstack.org/generators/"&gt;https://jamstack.org/generators/&lt;/a&gt; możemy znaleźć ponad 350 propozycji do
wykorzystania (stan na dzień publikacji wpisu). Trudno więc znaleźć ten idealny i, na pewno, mój obecny wybór
taki nie jest. Żeby nie utonąć w tym urodzaju, ułożyłem takie kryteria:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Brak zależności od JS-u&lt;/strong&gt; — JavaScript, czy ściślej ECMAScript, w połączeniu z bibliotekami, czy
frameworkami jest potężną platformą programistyczną.  Jednocześnie uważam, że do prostych stron, jak ten blog,
doskonale poradzi sobie sam HTML i CSS. Taka strona szybko się załaduje, łatwo cache'uje i indeksuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wsparcie wielojęzyczności&lt;/strong&gt; — nawet jeśli teraz wszystkie wpisy będą powstawać po polsku, nie wykluczam, że
część treści będę tłumaczył na język angielski. Opcjonalnie chciałbym mieć możliwość powołania osobnej
podstrony językowej po angielsku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Automatyzacja publikacji&lt;/strong&gt; — w przypadku tzw. DevOpsa, to nie powinno chyba dziwić, że chciałbym, żeby
całość trzymać w repozytorium Git oraz traktować &lt;em&gt;merge&lt;/em&gt; na gałąź &lt;code&gt;main&lt;/code&gt; jako publikację.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Niskie koszty&lt;/strong&gt; — statyczna strona powinna być tania w utrzymaniu, a, jak to mówi mistrz Walaszek:
&lt;img alt="Mem z Kapitana Bomby podpisany tekstem: Między Bogiem a prawdą, gratis to uczciwa
cena" src="https://www.norbitor.net.pl/images/gratis-to-uczciwa-cena.webp"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Statyczny generator, który spełnił moje kryteria to &lt;a href="https://getpelican.com"&gt;Pelican&lt;/a&gt;. Strony, które generuje,
są czystymi plikami HTML i CSS, a resztę wodotrysków można zaprogramować na poziomie szablonów. Strony są
generowane wykorzystując popularny system szablonów &lt;a href="https://palletsprojects.com/p/jinja/"&gt;Jinja2&lt;/a&gt;. Muszę
przyznać, że wybór był tutaj spory i postawiłem na rozwiązanie napisane w Pythonie, w którym na co dzień piszę
potrzebne mi skrypty. Z wyborem hostingu było łatwiej, gdyż swoje projekty związane z kodem trzymam
najczęściej na &lt;em&gt;GitLabie&lt;/em&gt;, więc naturalną drogą było pójście w stronę lubianego przeze mnie &lt;em&gt;GitLab CI&lt;/em&gt; oraz
usługi &lt;em&gt;GitLab Pages&lt;/em&gt;. Spełnia to argument niskich kosztów, gdyż jedyny koszt, jaki tutaj muszę ponieść, to
roczny koszt domeny, którą cały czas opłacam.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Przygotowanie środowiska&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Na początek przygotowałem środowisko pracy. &lt;em&gt;Pelican&lt;/em&gt; jest napisany w Pythonie, zatem potrzebny będzie
interpreter tego języka w systemie. Na Windowsie wystarczy zainstalować najnowszą wersję Pythona z &lt;em&gt;Microsoft
Store'a&lt;/em&gt; lub bezpośrednio ze strony &lt;a href="https://www.python.org"&gt;Python.org&lt;/a&gt;. Korzystając z większości dystrybucji
Linuksa, interpreter Pythona prawdopodobnie będziemy mieć już zainstalowany, bo część aplikacji go
wykorzystuje do działania. U mnie, na dystrybucji bazującej na &lt;em&gt;Ubuntu 22.04 LTS&lt;/em&gt; (&lt;a href="https://www.tuxedocomputers.com/os"&gt;Tuxedo OS
3&lt;/a&gt;), zainstalowany jest Python 3.10. Domyślnie nie miałem zainstalowanego
menedżera pakietów &lt;em&gt;pip&lt;/em&gt;. Na Ubuntu instalacja przebiega przez wydanie komend w konsoli:&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;sudo apt update               # Odświeżenie stanu repozytoriów oprogramowania
sudo apt install python3-pip  # Instalacja menedżera pakietów
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Tradycyjnie moglibyśmy teraz zainstalować pakiet &lt;code&gt;pelican&lt;/code&gt; używając zainstalowanego przed chwilą
&lt;em&gt;pip&lt;/em&gt;-a. Niestety, domyślnie w Pythonie pakiety są instalowane w przestrzeni użytkownika, globalnie. To
znaczy, że wszystkie biblioteki, które zainstalujemy (oraz ich zależności) stają się dostępne cały
czas. Rzadko kiedy pracujemy tylko nad jednym projektem, więc może okazać się, że poszczególne biblioteki,
których używamy, wzajemnie się wykluczają. Ponadto, gdy chcemy udostępnić nasz projekt dalej, trudniej wtedy
wskazać, jakich zależności faktycznie nasz projekt wymaga. Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z obecnego w
bibliotece standardowej Pythona, modułu &lt;a href="https://docs.python.org/3/library/venv.html#module-venv"&gt;venv&lt;/a&gt;.
Tworzy on odizolowane środowisko pracy dla naszego projektu, co rozwiązuje problem z, opisanym wyżej,
tzw. &lt;em&gt;piekłem zależności&lt;/em&gt; (ang. &lt;em&gt;dependency hell&lt;/em&gt;) w skali systemu. Użycie &lt;code&gt;venv&lt;/code&gt; jest bardzo proste:&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;python3 -m venv .venv     # Stworzenie środowiska w podfolderze .venv
source .venv/bin/activate # Aktywacja uruchomionego środowiska
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Ja skorzystałem z dodatkowego narzędzia &lt;a href="https://pipenv.pypa.io/en/latest/"&gt;Pipenv&lt;/a&gt;, które automatyzuje
zarządzenie wirtualnymi środowiskami Pythona w systemie, a na dodatek dokładniej śledzi wersje wskazanych
zależności projektu. Tradycyjnie, do wskazania zależności aplikacji, wykorzystywany jest prosty plik tekstowy
&lt;code&gt;requirements.txt&lt;/code&gt;, w którym zawarte są bezpośrednie wskazania bibliotek i ich wersji, a konkretna wersja
biblioteki jest zawsze określana w trakcie instalacji poleceniem &lt;code&gt;pip install -r requirements.txt&lt;/code&gt;. &lt;em&gt;Pipenv&lt;/em&gt;
rozszerza zarządzanie zależnościami do pliku definicji &lt;code&gt;Pipfile&lt;/code&gt;, gdzie wskazujemy jakie pakiety i w jakim
zakresie wersji nasz projekt wymaga do poprawnej pracy. Jednocześnie, przy instalacji generowany jest plik
blokady &lt;code&gt;Pipfile.lock&lt;/code&gt;, gdzie wskazane są hasze konkretnych wersji używanych pakietów. Ma to dwie zalety:
każdy członek zespołu ma zawsze dokładne te same wersje zależności aplikacji oraz, jeśli ktoś by podmienił
plik na repozytorium pakietów, suma kontrolna nie będzie się zgadzać i &lt;em&gt;Pipenv&lt;/em&gt; zgłosi nam błąd. To dobre
zabezpieczenie przed atakami na łańcuch zależności (ang. &lt;em&gt;supply chain&lt;/em&gt;), stosowane m.in. w menedżerze
pakietów &lt;code&gt;npm&lt;/code&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Aby zainstalować &lt;em&gt;Pipenva&lt;/em&gt; wystarczy wydać polecenie: &lt;code&gt;pip install --user pipenv&lt;/code&gt;. Od tego momentu, powinniśmy
mieć dostępne polecenie &lt;code&gt;pipenv&lt;/code&gt;. Jeśli terminal nam go nie znajduje, czasami wystarczy zrestartować terminal,
przelogować się lub, na Linuksie, sprawdzić, czy mamy ścieżkę &lt;code&gt;~/.local/bin&lt;/code&gt; w naszej zmiennej środowiskowej
&lt;code&gt;PATH&lt;/code&gt;. Ostatecznie, zawsze możemy skorzystać z fortelu, wywołując ten moduł bezpośrednio z wywołania Pythona,
tj. &lt;code&gt;python -m pipenv&lt;/code&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Utworzenie projektu&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Mamy już wszystkie potrzebne narzędzia do utworzenia i skonfigurowania bloga. Stworzyłem więc folder
projektowy, zainstalowałem &lt;em&gt;Pelicana&lt;/em&gt; w środowisku wirtualnym oraz skonfigurowałem szkielet mojego bloga. Przy
okazji doinstalowałem też obsługę języka znaczników &lt;em&gt;Markdown&lt;/em&gt;. Domyślnie możemy korzystać tylko z
&lt;em&gt;reStructuredText&lt;/em&gt;. Tutaj wygrywa u mnie osobista preferencja :-).&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;mkdir moj-blog
cd moj-blog
pipenv install "Pelican[markdown]"
pipenv shell
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Po wykonaniu tych poleceń konsola wczyta nowe środowisko pracy, specjalnie dla nowego projektu.  &lt;a href="https://www.norbitor.net.pl/images/pelican-pipenv.webp"&gt;&lt;img alt="Zrzut
ekranu przedstawiający wynik wykonania opisanych wyżej
poleceń" src="https://www.norbitor.net.pl/images/pelican-pipenv.webp"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czas wygenerować szkielet plików — służy do tego skrypt &lt;code&gt;pelican-quickstart&lt;/code&gt;. Zadaje on kilka pytań, przede
wszystkim o tytuł bloga, głównego autora oraz docelowy adres URL, pod którym będzie dostępny.&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;[~/Repos/moj-blog]$ pelican-quickstart
Welcome to pelican-quickstart v4.9.1.

This script will help you create a new Pelican-based website.

Please answer the following questions so this script can generate the files
needed by Pelican.


Using project associated with current virtual environment. Will save to:
/home/norbitor/Repos/moj-blog

&amp;gt; What will be the title of this web site? /home/norbitor
&amp;gt; Who will be the author of this web site? Norbert Langner
&amp;gt; What will be the default language of this web site? [pl]
&amp;gt; Do you want to specify a URL prefix? e.g., https://example.com   (Y/n)
&amp;gt; What is your URL prefix? (see above example; no trailing slash) https://www.norbitor.net.pl
&amp;gt; Do you want to enable article pagination? (Y/n)
&amp;gt; How many articles per page do you want? [10]
&amp;gt; What is your time zone? [Europe/Rome] Europe/Warsaw
&amp;gt; Do you want to generate a tasks.py/Makefile to automate generation and publishing? (Y/n) n
Done. Your new project is available at /home/norbitor/Repos/moj-blog
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;W tym momencie mamy już gotowy do działania blog. Żeby zobaczyć efekt naszej pracy, wystarczy uruchomić serwer
deweloperski poleceniem &lt;code&gt;pelican --listen --autoreload&lt;/code&gt; i otworzyć adres
&lt;a href="http://127.0.0.1:8000"&gt;http://127.0.0.1:8080&lt;/a&gt; w naszej ulubionej przeglądarce.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.norbitor.net.pl/images/hello-blog.webp"&gt;&lt;img alt="Zrzut ekranu z podstawowym szablonem bloga wygenerowanym przez
Pelicana" src="https://www.norbitor.net.pl/images/hello-blog.webp"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Pierwszy post&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Na razie jest tu dosyć pusto, czas więc napisać tradycyjnego „Hello Worlda”. Na początek będę bazował na
domyślnej strukturze katalogów. Z czasem, możemy wykorzystać możliwości konfiguracyjne &lt;em&gt;Pelicana&lt;/em&gt;,
dostosowując niektóre ustawienia do swoich preferencji. Treść dodajemy poprzez tworzenie plików w podfolderze
&lt;code&gt;content&lt;/code&gt;. Warto od razu utworzyć w nim podfolder &lt;code&gt;images&lt;/code&gt;, aby pozbyć się jednego ostrzeżenia podczas
generowania strony. Plik ze wpisem może znajdować się bezpośrednio w folderze &lt;code&gt;content&lt;/code&gt;, ale możemy
organizować nasze treści w podkatalogach. Nie ma to jednak domyślnie wpływu na to, pod jakim adresem dostępny
będzie wpis. Stworzyłem teraz wstępną wersję wpisu &lt;code&gt;hello-world.md&lt;/code&gt; i wypełniłem go treścią.&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;Title: Hello World
Date: 2024-08-21 17:59
Category: Różne
Tags: powitanie, blog, wstęp
Slug: hello-world

Witaj, Świecie!
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Jeśli wcześniej nie zamknęliśmy serwera deweloperskiego, to możemy po prostu odświeżyć stronę w przeglądarce,
żeby zobaczyć nowy wpis. W ogólności, pierwsze linie pliku zawierają metadane wpisu, przedstawione powyżej to
rozsądne minimum. Treść wpisu oddzielona jest od nagłówka pustą linią — tu zaczyna się standardowy dokument w
&lt;em&gt;Markdownie&lt;/em&gt;. Po dokładniejszy opis sposobu tworzenia i opisywania treści odsyłam do rozdziału &lt;a href="https://docs.getpelican.com/en/4.9.1/content.html#writing-content"&gt;„Writing
Content” dokumentacji Pelicana&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.norbitor.net.pl/images/nowy-post.webp"&gt;&lt;img alt="Zrzut z świeżo dodanym postem" src="https://www.norbitor.net.pl/images/nowy-post.webp"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Konfiguracja strony&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Domyślna konfiguracja strony jest całkiem w porządku, ale możemy już zauważyć, że stopka strony jest
wypełniona jakimiś linkami. Wypadałoby podmienić je na swoje. Możemy to zrobić edytując plik &lt;code&gt;pelicanconf.py&lt;/code&gt;,
który zawiera główną konfigurację naszej strony — zarówno &lt;em&gt;Pelicana&lt;/em&gt;, jak i używanego szablonu oraz
wtyczek. Wspomniane przeze mnie ustawienia, zdefiniowane są w zmiennych &lt;code&gt;LINKS&lt;/code&gt; oraz &lt;code&gt;SOCIAL&lt;/code&gt;. Wrzuciłem tam
linki do &lt;a href="https://norbert.langner.net.pl"&gt;mojej strony-wizytówki&lt;/a&gt; oraz garstki innych stron z pogranicza
social media (np. konto na &lt;em&gt;GitLabie&lt;/em&gt;). Oprócz tego moją stronę wdrożyłem na usłudze &lt;em&gt;Gitlab Pages&lt;/em&gt;, która
wymaga, aby publikowane pliki znajdowały się w folderze &lt;code&gt;public&lt;/code&gt;. Dodatkowo zmieniłem nieco format daty oraz
docelową ścieżkę wygenerowanych stron. Ostatecznie chciałbym pisać moim blogu też po angielsku, dlatego taka
zmiana. Poniżej zamieszczam zmienione i dodane przeze mnie wartości (oprócz linków).&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;OUTPUT_PATH = 'public/'
DATE_FORMATS = {
    'pl': ('pl_PL.utf8', '%d.%m.%Y'),
    'en': ('en_US.utf8', '%m/%d/%Y'),
}
ARTICLE_URL = '{lang}/{date:%Y}/{date:%m}/{slug}.html'
ARTICLE_LANG_URL = ARTICLE_LANG_SAVE_AS = ARTICLE_SAVE_AS = ARTICLE_URL
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Listę ustawień generatora możemy, standardowo, znaleźć w &lt;a href="https://docs.getpelican.com/en/4.9.1/settings.html"&gt;dokumentacji
Pelicana&lt;/a&gt;. Każdy szablon może korzystać z własnych
wartości, więc należy zerknąć do opisu (bo czasem trudno to nazwać dokumentacją) używanego szablonu. Na tym
etapie wystarczy zacząć pisać, w moim przypadku, ten wpis.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oprócz powyższego jest jeszcze plik &lt;code&gt;publishconf.py&lt;/code&gt;, który pozwala na nadpisanie niektórych ustawień, jeśli w
wariancie produkcyjnym chcemy, żeby były inne. Domyślnie, wariant produkcyjny uruchamia generowanie plików dla
czytników wiadomości oraz wskazuje dokładny adres URL, pod którą nasza strona będzie dostępna — wykorzystywane
jest to do generowania poprawnych linków do podstron i pozostałych plików.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;GitLab CI oraz Pages&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Nadszedł ten moment, aby opublikować efekty pracy. Klasycznie wygenerowałbym pliki HTML i wgrał przez FTP na
serwer. &lt;em&gt;GitLab Pages&lt;/em&gt; działa nieco inaczej, więc musiałem przygotować &lt;em&gt;pipeline&lt;/em&gt; budujący stronę przy użyciu
&lt;em&gt;GitLab CI&lt;/em&gt;. Jest to bardzo proste, wystarczy stworzyć plik &lt;code&gt;.gitlab-ci.yml&lt;/code&gt;. Dla mojej strony cały Pipeline
wygląda następująco:&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;image: python:3.10-alpine
workflow:
  rules:
    - if: $CI_COMMIT_BRANCH
pages:
  stage: deploy
variables:
  PIPENV_VENV_IN_PROJECT: 1
script:
  - pip install pipenv
  - pipenv install --deploy
  - pipenv run pelican -s publishconf.py
artifacts:
  paths:
    - public
cache:
  paths:
    - .venv/
rules:
  - if: $CI_COMMIT_BRANCH == "main"
environment: production
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Wskazałem obraz Pythona zgodny z tym, co mam na swoim komputerze, aby mieć pewność, że wszystko zadziała tak,
jak u mnie. Z czasem trzeba będzie nieco podbijać tę wersję. &lt;em&gt;Pipeline&lt;/em&gt; ograniczyłem też do &lt;em&gt;commitów&lt;/em&gt;
uruchomionych na gałęzi &lt;code&gt;main&lt;/code&gt;, bo nie mam potrzeby uruchamiania wersji recenzenckich dla moich
wpisów. Względem typowej konfiguracji wykorzystuję tutaj &lt;code&gt;pipenv&lt;/code&gt;, żeby nie musieć generować lokalnie pliku
&lt;code&gt;requirements.txt&lt;/code&gt;, przy każdej zmianie w wykorzystywanych bibliotekach. Dla przyspieszenia budowania (&lt;em&gt;GitLab
CI&lt;/em&gt; jest rozliczany minutowo), cache-uję sobie środowisko wirtualne, aby nie musieć za każdym razem pobierać
zależności od nowa. W razie potrzeby aktualizacja bibliotek zostanie wykonana.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Musiałem też stworzyć plik &lt;code&gt;.gitignore&lt;/code&gt;, aby do repozytorium nie trafiały pliki tymczasowe edytora — w moim
przypadku &lt;em&gt;Emacsa&lt;/em&gt;. Wykluczam też folder &lt;code&gt;public&lt;/code&gt;, aby nie wrzucić przypadkiem roboczych plików HTML. Na ten
moment, nie miałem potrzeby dodawania wykluczeń dla innych plików, w tym tymczasowych plików środowiska
Pythona (np. pliki &lt;code&gt;*.pyc&lt;/code&gt;), ale wraz z rozwojem strony pewnie będę musiał. Lubię jednak nie wrzucać
wszystkiego na zapas, żeby niepotrzebnie nie zaśmiecać repozytorium.&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;&lt;code&gt;# Ignore temporary files
\#*\#
*~
# Ignore output directory
public/
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;To w zasadzie tyle. Wystarczy teraz zainicjować nowe repozytorium w folderze ze stroną, zrobić pierwszy
&lt;em&gt;commit&lt;/em&gt;, założyć repozytorium na &lt;em&gt;GitLabie&lt;/em&gt; oraz wypchnąć swoje dzieło. Strona zostanie automatycznie
zbudowana i opublikowana pod półlosowym adresem. Dokładny opis możliwości znajduje się w &lt;a href="https://docs.gitlab.com/ee/user/project/pages/getting_started_part_one.html"&gt;dokumentacji GitLab
Pages&lt;/a&gt;, podpowiem tylko, że
najważniejsza jest nazwa naszego użytkownika. Ja, z racji posiadanej domeny, dodałem własną domenę. Na stronie
projektu na &lt;em&gt;GitLabie&lt;/em&gt;, w zakładce &lt;code&gt;Deploy&lt;/code&gt; -&amp;gt; &lt;code&gt;Pages&lt;/code&gt; jest opcja, która na to pozwala.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.norbitor.net.pl/images/add-custom-domain-gitlab.webp"&gt;&lt;img alt="Widok na panel konfiguracyjny usługi GitLab Pages ze wskazaniem na przycisk &amp;quot;New
domain&amp;quot;" src="https://www.norbitor.net.pl/images/add-custom-domain-gitlab-small.webp"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trzeba pamiętać o dodaniu wpisów do DNS-a. Jako rekord &lt;em&gt;CNAME&lt;/em&gt; dla naszej docelowej (sub)domeny podajemy
domenę wygenerowaną przez &lt;em&gt;GitLaba&lt;/em&gt;. I to wszystko, strona po chwili będzie widoczna pod wskazanym adresem.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Podsumowanie&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Stworzenie i opublikowanie prostego bloga przy użyciu &lt;em&gt;Pelicana&lt;/em&gt; to zadanie na jeden wieczór. Dużo więcej
czasu spędziłem na napisanie tego wpisu, niż na faktyczne uruchomienie strony. Dokumentowanie nie jest łatwe,
jak widać :-). W dalszej perspektywie będę pracował nad rozwojem technicznym tej stronki, a wszystkie przygody
postaram się skrzętnie opisywać na łamach tego bloga.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kod źródłowy strony jest otwarty i dostępny jako &lt;a href="https://gitlab.com/norbitor/norbitor.net.pl"&gt;projekt na
GitLabie&lt;/a&gt; do wglądu. Kod i konfigurację udostępniam na licencji
BSD-3-Clause, treść na CC-BY-ND, własne obrazki, ryciny zaś na CC-BY. Opiszę to dokładnie na osobnej
podstronie tego bloga, bo wymaga to nieco wyjaśnienia :-).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niedługo też postaram się zaimportować tutaj moją archiwalną serię wpisów na temat praktyk zawodowych, które
odbyłem w technikum. Nadal do mnie to nie chce dotrzeć, ale było to 11 lat (sic!) temu.&lt;/p&gt;</content><category term="DevOps"></category><category term="DevOps"></category><category term="Python"></category><category term="GitLab"></category><category term="staticgen"></category></entry><entry><title>Hello World</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2022/10/hello-world.html" rel="alternate"></link><published>2022-10-10T23:28:00+02:00</published><updated>2022-10-10T23:28:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2022-10-10:/pl/2022/10/hello-world.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Kiedy zaczynam nowy program, projekt, czy nawet zwykły dokument, zazwyczaj wpisuję tam dwa proste słowa "hello world",
albo "witaj świecie". Nawet jeśli nie jest to szczególnie ambitne, wszak pierwszy znany program z taką treścią można
znaleźć w książce stanowiącej kanon współczesnej informatyki, czyli &lt;em&gt;The C Programming Language&lt;/em&gt; Briana Kernighana i …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Kiedy zaczynam nowy program, projekt, czy nawet zwykły dokument, zazwyczaj wpisuję tam dwa proste słowa "hello world",
albo "witaj świecie". Nawet jeśli nie jest to szczególnie ambitne, wszak pierwszy znany program z taką treścią można
znaleźć w książce stanowiącej kanon współczesnej informatyki, czyli &lt;em&gt;The C Programming Language&lt;/em&gt; Briana Kernighana i
Denisa Ritchiego. Pierwsze wydanie tej książki pochodzi z 1978 roku, zatem oficjalnie nasze programy oraz inne twory
informatyczne witają się ze światem już przynajmniej 44 lata! Myślę więc, że, pomimo braku oryginalności, rozpoczynanie
w ten sposób nowych przygód jest kultywowaniem pewniej tradycji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Strona, na której właśnie jesteś, jest moim własnym, małym miejscem w Internecie. Domenę, jak można sprawdzić w
dowolnej usłudze typu &lt;em&gt;whois&lt;/em&gt;, zarejestrowałem 12 października 2014 roku, czyli już 8 lat temu. Myślę, że to dobry
moment, aby w końcu zaczęło się tutaj coś dziać. Nawet jeśli będzie to niszowy blog, z moimi luźnymi przemyśleniami
oraz, co mnie mocno zmotywowało, materiałami dla studentów, z którymi mam przyjemność mieć zajęcia na Politechnice
Poznańskiej. Jak to się rozwinie dalej? Nie wiem, nie chcę też rzucać tutaj ogromnych planów, żeby nie spaliły one
na panewce. Szczególnie że zdarzało mi się w przeszłości spisane plany potraktować podświadomie jako zrealizowane.
Nie chcąc popełnić tego błędu, na ten moment zaproszę tylko do obserwowania od czasu do czasu tego miejsca. Wszak,
jedno mogę obiecać, będę sukcesywnie pracował nad tą stroną. Tak, aby służyła mi, ale też przede wszystkim wam.&lt;/p&gt;</content><category term="Pozostałe wpisy"></category><category term="luźne"></category><category term="offtopic"></category><category term="wstęp"></category></entry><entry><title>Praktykanci w boju #7 – ostatni</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-7.html" rel="alternate"></link><published>2013-05-30T14:18:00+02:00</published><updated>2013-05-30T14:18:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2013-05-30:/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-7.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Nasze praktyki niestety dobiegły końca. Czas więc powrócić do szarej, szkolnej rzeczywistości. Mimo to przez
ostatnie dwa dni pracy wciąż nie próżnowaliśmy, a pracy było naprawdę sporo. Dzisiaj o instalacji Windows
Server 2003 ze skryptu przygotowanego specjalnie dla MEN‑u oraz o zamieszaniu związanym z kontrolą sprzętu z
EFS‑u …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Nasze praktyki niestety dobiegły końca. Czas więc powrócić do szarej, szkolnej rzeczywistości. Mimo to przez
ostatnie dwa dni pracy wciąż nie próżnowaliśmy, a pracy było naprawdę sporo. Dzisiaj o instalacji Windows
Server 2003 ze skryptu przygotowanego specjalnie dla MEN‑u oraz o zamieszaniu związanym z kontrolą sprzętu z
EFS‑u.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Wtorek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Dzisiaj rozpoczęliśmy instalację serwerów, zanieśliśmy obiecany od dawna komputer do studia TV oraz
oklejaliśmy sprzęt naklejkami informującymi o współfinansowaniu ze środków UE.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Windows Server 2003 dla MEN&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Bardzo chcieliśmy skonfigurować RAID (na początku 0, później już myślałem nad 1) na serwerach. Był tylko jeden
problem. Płytki instalacyjne ni jak chciały macierz obsługiwać. Problem leżał w braku sterowników trybu
tekstowego, których nie dało się w żaden sposób przetransportować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powiecie nLite. Jednak problem w tym, że te płytki są fajnie oskryptowane przez giganta z Redmond i ingerencja
nLitem powoduje zawalenie się skryptu i wywalenie się instalatora. Z racji tego, że to już przed ostatni dzień
praktyk, a pora była już dość późna, zrezygnowaliśmy z RAID-a, jednak nie jesteśmy z tego powodu zadowoleni i
na pewno kiedyś wyczaimy jak to zrobić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Puściliśmy zwykłą instalację, która bez problemów ruszyła z kopyta.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw7-winserver2003.webp" alt="Zrzut ekranu instalacyjnego Windows Server 2003, dominuje kolor szary"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Widok, na który czekaliśmy.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;h2&gt;Naklejki, naklejki&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;O godzinie 11:00 dowiedzieliśmy się, że kontrola z EFS‑u będzie jutro. Zaczęliśmy latać jak szaleni do
pracowni z naklejkami informującymi o współfinansowaniu (oczywiście tam, gdzie takie współfinansowanie
występowało). Oczywiście zadanie to z IT jest związane tylko tym, że znakowaliśmy sprzęt komputerowy, jednak
było to konieczne, żeby było jak najmniej możliwości doczepienia się ze strony kontrolerów :‑).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dodatkową sprawą było zaniesienie komputera do studia TV. Przynajmniej teraz mają niezłą maszynkę do cyfrowego
montażu wideo.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Środa&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Ostatni dzień praktyk. Instalacji serwera ciąg dalszy, czekanie na kontrolę i czas na podziękowania oraz
podsumowania. Serwery się instalują&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skrypty działają, systemy się instalują. Proces fajny, bo automatyczny i polega tylko na dostarczaniu płytek
instalatorowi systemu. Szkoda tylko, że trwa to już drugi dzień, ale nie można narzekać, przynajmniej będzie
to trochę lepiej chodziło. Zobaczymy po weekendzie końcowo-majowym.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Ostatnie przygotowania przed kontrolą&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Od rana dopinaliśmy wszystko na ostatni guzik. Drukowaliśmy kartki z informacjami o współfinansowaniu,
laminowaliśmy, przyklejaliśmy. Ponadto nadal szukaliśmy brakującego sprzętu. Kosztowało nas to wiele nerwów i
pokazało jaki burdel panuje w papierach. Chwilkę przed czasem zebraliśmy tylko sprzęt z sal, gdzie odbywała
się ustna matura i czekaliśmy na godzinę zero, tj. 11.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nadeszła w końcu oczekiwana godzina. Przyszła kontrola, przeszła się po salach. I… nic. Wszystko w porządku,
więc mogliśmy odetchnąć z ulgą. Później nadszedł czas na podziękowania i skończyliśmy w ten sposób nasze
praktyki zawodowe.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Podsumowanie&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Niewątpliwie maj był dla nas niesamowicie ważnym miesiącem. Miesiącem pracy w zawodzie, który jest naszą pasją
i mimo, że popełnialiśmy nie raz błędy mniejsze lub większe, to jednak bardzo wiele się nauczyliśmy. Ważną
rolę odegrał też blog, gdzie Wasze opinie i podpowiedzi pozwalają nam być coraz lepszymi.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw7-error.webp" alt="Okienko z komunikatem o błędzie „An error has occured while creating an error report”, ikonka czerwonego X"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Czasem brakło nam logiki w rozwiązywaniu problemów.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;p&gt;Obaj twierdzimy, że miesiąc to zdecydowanie za mało i czujemy niedosyt. Szkoda, że nie udało nam się
zrealizować wszystkich naszych planów i założeń, ale i tak twierdzimy, że udało się nam dość dużo, a to co nam
się nie wyszło, dało nam sporo do myślenia i powód do dalszego poszerzania wiedzy we własnym zakresie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziękujemy za ciepłe przyjęcie naszej serii, wszelkie głosy pochwały, jak i krytyki oraz chęć pomocy i
rozwiązywania niektórych problemów.&lt;/p&gt;</content><category term="Praktykanci w boju"></category><category term="praktyki zawodowe"></category><category term="informatyka"></category><category term="technikum"></category><category term="sysadmin"></category></entry><entry><title>Praktykanci w boju #6</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-6.html" rel="alternate"></link><published>2013-05-28T00:00:00+02:00</published><updated>2013-05-28T00:00:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2013-05-28:/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-6.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Zapraszamy na szósty odcinek naszego cyklu o przebiegu praktyk. Na wstępie przepraszamy, że odcinek ukazał się
dopiero dziś, a nie jak obiecywaliśmy w piątek. Niestety, natłok zajęć spowodował opóźnienie. W ramach
rekompensaty opisujemy jeden dzień więcej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dzisiaj o wdrożeniu innego serwera w Pracowni 2, powrocie pracowni maturalnych do zwykłych zajęć …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Zapraszamy na szósty odcinek naszego cyklu o przebiegu praktyk. Na wstępie przepraszamy, że odcinek ukazał się
dopiero dziś, a nie jak obiecywaliśmy w piątek. Niestety, natłok zajęć spowodował opóźnienie. W ramach
rekompensaty opisujemy jeden dzień więcej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dzisiaj o wdrożeniu innego serwera w Pracowni 2, powrocie pracowni maturalnych do zwykłych zajęć, ciąg dalszy
ewidencjonowania i zabawa z serwerami.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Czwartek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Matura z Informatyki już za nami, trzeba zatem przystosować pracownie do zwykłych zajęć. Zaczęliśmy też już
powoli przygotowywać przyniesiony serwer do pracy w pracowni 2, zajęliśmy się sprawą komputera HP z Pracowni
5, który odmówił posłuszeństwa.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Po maturach&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Matura z Informatyki się skończyła, zatem do sal komputerowych wróciły normalne lekcje. W Pracowni 1 oznaczało
to potrzebę usunięcia kont użytkowników na maturę oraz podpięcie PC‑tów pod domenę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podzieliliśmy się, więc w miarę sprawnie to poszło. Później padła propozycja, aby przyjrzeć się bliżej
switchowi D‑Linka DES‑3052, gdyż jest to sprzęt zarządzalny. Jednak domyślnie konfigurację można zmieniać
jedynie z poziomu portu COM, więc przynieśliśmy potrzebny nam przewód RS‑232. Korzystając z „Bray's Terminal”
ustawiliśmy switchowi odpowiedni adres IP i maskę podsieci. Później weszliśmy sobie na panel administracyjny,
który prezentuje się tak:&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw6-switch-gui.webp" alt="Zrzut ekranu przedstawiający główne okno panelu zarządzenia switchem D-Link. Widoczny schemat gniazdek urządzenia oraz tabelka z postawowymi informacjami o urządzeniu"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Okno główne zarządzania switchem.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;p&gt;Bawić w ustawieniach będziemy w wolnym czasie, obecnie nie jest to nasz priorytet.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Adaptacja przyniesionego serwera&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Okazało się, że skrypt tworzący konta nie przypisuje ich do konkretnych klas (chodzi o zachowanie porządku,
domyślnie system wstawia wszystkich do jednej jednostki organizacyjnej), więc zamiast szukać każdego ucznia po
kolei i przypisywać ich do klas, szybciej było skasować utworzone konta (nie było ich za wiele) i zacząć
tworzyć nowe. W międzyczasie zapuszczaliśmy tworzenie kolejnych kont i gdy dana klasa się utworzyła,
przypisywaliśmy uczniów do odpowiedniego im miejsca.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z racji innych zajęć skrypt utworzył tylko 60 kont, ale jutro myślę, że dokończymy tą operację i w końcu
będzie można wstawić ten serwer do pracowni i uprzyjemnić trochę pracę wszystkim.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Inne zajęcia&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Okazało się, że jeden komputer w Pracowni 1 nie uzyskuje adresu IP (dostaje domyślny). Zaczęliśmy od
sprawdzenia przewodu. Przepięliśmy kabel z innego komputera i wszystko zaczęło działać normalnie. Później
podejrzewany kabel wpięliśmy w drugie gniazdko i też wszystko dobrze. Na koniec powpinaliśmy wszystko z
powrotem i, co najlepsze, sieć w Pececie nadal działa poprawnie. Oczywiście to nie jest rozwiązanie problemu i
trzeba będzie się temu przyjrzeć dokładniej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Później kolega praktykant zajął się komputerem z Pracowni 5, o którym wspominałem w poprzednim
odcinku. Okazało się, że owszem, obraz przywróciliśmy, jednak nie zwróciliśmy uwagi, gdzie się przywróci i
tak, mieliśmy dwie partycje z siódemką na dysku. Wrzucił jeszcze raz przywracanie obrazu (wiem, że nie trzeba
było, ale musieliśmy wychodzić, więc najprościej było zrobić fallback kompletny) i jutro zobaczymy efekty.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Piątek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Wszystkie konta na przyniesionym serwerze się potworzyły, więc można było wstawić go do Pracowni 2. Ponadto
latania z ewidencją ciąg dalszy oraz przypadkowa utrata danych (na szczęcie mało ważnych i zbackupowanych) na
starym serwerze w Pracowni 2.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Konta stworzone&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Pierwszą rzeczą po przyjściu jaką zrobiłem to odpalenie serwera i dokończenie tworzenia kont. Przy okazji
dowiedziałem się, że można odpalić kilka skryptów na raz i będzie to bez problemu działać. Oczywiście
zapuściłem tworzenie kont i poszedłem pomóc koledze i adminowi w spisywaniu ewidencji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cóż, spodziewamy się kontroli sprzętu współfinansowanego z EFS‑u w latach 2004-2006, więc praktycznie cały
dzień lataliśmy (głównie współpraktykant) po szkole odznaczając każde urządzenie w pracowni na liście. Ot,
praca taka praca w budżetówce.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw6-efs.webp" alt="Plansza z logami EFS oraz UE, poniżej napis „Zakup współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Źródło szczęścia i problemów.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;h2&gt;Zmiana serwera&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Gdy drugi admin rozpoczął zmianę, poszliśmy do Pracowni 2 przygotować sobie jeden dysk do włożenia do serwera
w Pracowni 1 (chcieliśmy zrobić RAID-0). Ładnie sformatowaliśmy sobie partycję na tym dysku i nagle coś nas
tknęło, żeby wyciągnąć sformatowany dysk z serwera – podczas pracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie był to dobry pomysł. Chwilkę później kombinacją miłych słów i kodów błędu przywitał nas BSoD. Okazało się,
że wyciągnęliśmy dysk systemowy, co spowodowało awarię systemu. Z braku czasu, zerknęliśmy na serwer, na
którym właśnie skończyły się tworzyć konta. Decyzja była oczywista – zamianka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szybciutko przetransportowaliśmy dość sporych rozmiarów puchę i uruchomiliśmy. Przywitał nas działający
sprawnie Windows Server 2003 for SBS. Zmieniliśmy tylko domenę na komputerach klienckich i zadowoleni z
trzeciego tygodnia praktyk poszliśmy do domu.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Poniedziałek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Ostatnie trzy dni praktyk. Nie siedzimy jednak z tego powodu w kanciapie czekając na koniec, tylko nadal pełni
chęci pracujemy. Dzisiaj klon dysku, niszczymy system na serwerze oraz bawię się Sambą na Ubuntu 12.04.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Klonujemy partycję&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Mając wolny dysk twardy, postanowiliśmy sklonować zawartość wolno pracującego dysku na serwerze w
Pracowni 1. Zapuściliśmy więc program i poszliśmy robić inne rzeczy. W końcu taka operacja miała zająć około
dwóch godzin.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety, po tym czasie zostaliśmy rozczarowani. Obstawiany przez nas dysk twardy okazał się sprawny, a
problem leży zakopany gdzieś mocno w systemie Windows. Uruchomiliśmy system z „nowego” dysku i przywitały nas
te same wspaniałe transfery na poziomie 1,0 MB/s. Tragedia. Nie mamy już co się zastanawiać, po prostu czas
postawić system na nowo. Na szczęście zachowujemy tutaj status quo – wszystko działa jak działało.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Psujemy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Weszliśmy do Pracowni 2, żeby poznać inny sposób zdalnej instalacji systemu Windows, tj. RIS. Niestety,
okazało się, że obrazy Windowsa XP, które są zainstalowane na serwerze nie współgrają z komputerami w
sali. Faktem jest, że urządzenie jest z innej pracowni, ale nie sądziliśmy, że spotka nas komunikat o braku
sterowników do karty sieciowej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tutaj też nasz admin zaproponował postawienie serwera na nowo. Zgodziliśmy się. Wrzuciliśmy płytkę
instalacyjną Windows Server 2003 for SBS dla MEN - dla i dla :‑). Wszystko szło nawet dobrze, ale tylko do
pierwszego restartu. Przywitał nas nasz ulubieniec – Niebieski Ekran Śmierci. Pomyślałem sobie – sterowniki
SCSI. Korzystając z faktu, że serwer posiada stację dyskietek pobrałem sterowniki do kontrolera z nadzieją, że
to rozwiąże niebieski problem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moja nadzieja okazała się tym razem złudna, nic to nie dało, nic nie pomogło. Stworzyliśmy zatem na szybcika
konta lokalne, tak aby zajęcia mogły się odbywać i z racji, że czas pracy minął zostaliśmy oddelegowani do
swoich pulpitów.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Samba na Ubuntu&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W czasie, gdy wszystko się niby instalowało, przysiadłem do serwera z Ubuntu, gdyż Samba coś nie chciała nam
udostępniać zasobów w sieci z partycji innych niż główna. Chwilka główkowania i przyszedł mi do głowy pomysł,
że dodam dodatkowe partycje do /etc/fstab (cały czas były montowane w czasie pracy użytkownika). Szybka edycja
pliku edytorem tekstu, restart i wszystko śmiga. Chociaż coś dzisiaj :‑).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To tyle w tym odcinku. Następny będzie już ostatnim, gdyż środa wieńczy nasz 18‑sto dniowy okres
pracy. Dziękujemy za uwagę i zapraszamy na ostatnią część na przełomie środy i czwartku.&lt;/p&gt;</content><category term="Praktykanci w boju"></category><category term="praktyki zawodowe"></category><category term="informatyka"></category><category term="technikum"></category><category term="sysadmin"></category></entry><entry><title>Praktykanci w boju #5</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-5.html" rel="alternate"></link><published>2013-05-22T20:10:00+02:00</published><updated>2013-05-22T20:10:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2013-05-22:/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-5.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Powoli nasze praktyki zmierzają ku końcowi, jednak jeszcze kilka dobrych dni pracy przed nami. Czas zatem na
piąty odcinek naszej relacji. Tym razem zapinaliśmy wszystko już na ostatni guzik, chociaż też nie obyło się
bez problemów.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Poniedziałek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Za dwa dni matura z informatyki, a my jeszcze mieliśmy jedną salę do …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Powoli nasze praktyki zmierzają ku końcowi, jednak jeszcze kilka dobrych dni pracy przed nami. Czas zatem na
piąty odcinek naszej relacji. Tym razem zapinaliśmy wszystko już na ostatni guzik, chociaż też nie obyło się
bez problemów.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Poniedziałek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Za dwa dni matura z informatyki, a my jeszcze mieliśmy jedną salę do przygotowania. Ponadto trzeba było
ustawić przegródki (tekturowe) pomiędzy stanowiska pracy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Tekturki i podpórki&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Maturzyści zdający egzamin muszą być od siebie odizolowani tak, aby niemożliwy był jakikolwiek sposób
komunikacji między osobami. Od strony informatycznej polega to na wyłączeniu switcha z prądu - komputery już
wtedy nie mogą się między sobą porozumieć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale to nie wystarczy, trzeba było odgrodzić maszyny tekturką, żeby nie można było zobaczyć ekranu
kolegi/koleżanki obok. Problem tylko w tym, że komputery w Pracowni 3 i 4 nie zapewniały stabilnego oparcia
dla arkusza kartonu. Zabraliśmy więc stare, nieużywane komputery i wykorzystaliśmy je jako stojak. Rozwiązanie
nie jest super eleganckie, ale nikt nie narzekał.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;IPAT, IPAT i... padł&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Najwyższy czas przywrócić lustro na wszystkich komputerach w Pracowni 1. Oczywiście chcieliśmy skorzystać z
dobrodziejstw udostępnianych nam przez Intel PAT. Niestety, od samego początku coś nam było nie po drodze. A
to MBR był uznawany za uszkodzony, innym razem partycja. Podejmowaliśmy kilka prób, a jedna skończyła się tak:&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw5-bluescreen.webp" alt="Zdjęcie kilku komputerów w pracowni komputerowej, widoczne 5 monitorów i jednostek centralnych. Na każdym ekranie BSoD (niebieski ekran śmierci)."&gt;
  &lt;figcaption&gt;Masowy Bluescreen :-)&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;p&gt;Przyznajemy, że zachwalany przez nas Intel PAT zawiódł oczekiwania, ale przyczyny tego stanu rzeczy szukamy w
serwerze. Niestety z ilości zajęć nie udało nam się zrobić screenów z serwera, ale postaramy się to nadrobić w
najbliższym czasie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety czas naglił, więc nie było czasu aby męczyć się z rozgryzieniem problemów IPAT-a, wzięliśmy
Acronisa - skorzystaliśmy ze sprawdzonego rozwiązania. Przedłużyło się to niesamowicie, tak że jeden z naszych
szefów siedział w pracy do 19:00, no ale na maturze wszystko musi działać.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Wtorek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Dzionek minął nam na zapinaniu wszystkiego na ostatni guzik, wszak pomiędzy 11, a 12 mieli przyjść maturzyści
w celu sprawdzenia poprawności działania sprzętu komputerowego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Później jeszcze uruchomiliśmy każde stanowisko, żeby zobaczyć, czy jakiś złośliwy chochlik nie spowodował
awarii. Na szczęście wszystko było w największym porządku. Uruchomiliśmy więc profilaktycznie każdą aplikację,
która może być użyta na egzaminie i zamknęliśmy sprawę „Matura z informatyki 2013”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Maturzyści przyszli do sal chwilę po 11. Wszystko sprawdzili i, na szczęście, nie zgłosili żadnych uwag do
pracy sprzętu komputerowego. Zmieniliśmy tylko profilaktycznie jedno stanowisko w sali 4, żeby nie mieć cienia
wątpliwości.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Lepszy serwer&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Po godzinie 12, kiedy już zamknęliśmy pracownie na matury można było przynieść do kanciapy nieużywany
serwer. Przyznam szczerze, ciężkie to pudło, szczególnie gdy trzeba było przetransportować go o dwa piętra.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od razu podłączyliśmy sobie go do prądu, aby zobaczyć czy działa. Skok wydajności w stosunku do tych serwerów,
co działają w Pracowniach 1 i 2 jest niesamowity. Zmieniliśmy tylko hasło dostępu na konto Administratora i
poszliśmy do domu.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Środa&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Nastał dzień, który napsuł nam krwi w ostatnich dniach, ale jednocześnie dzień wielkiej ulgi. Matura z
Informatyki poszła w ruch abiturientów, my natomiast zajęliśmy się przyniesionym serwerem oraz nadzorem nad
maturzystami, którzy przyszli dziś sprawdzić swoje prezentacje.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Zabawa z serwerem&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Na początek przyjrzeliśmy się zarządzaniem użytkowników w systemie Windows Server 2003 for Small Business
Server. Usunęliśmy starych uczniów, którzy już się u nas nie uczą oraz przenieśliśmy niektórych do
odpowiednich klas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Później poszedłem do Pracowni 2 po skrypt tworzący automatycznie konta nowych użytkowników, gdyż brakowało nam
uczniów z klasy pierwszej. Zapuściliśmy tworzenie użytkowników (trochę to trwało), tymczasem przyszło kolejne
zadanie.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Sprawdzanie prezentacji&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W czasie, gdy nasi admini stanowili nadzór techniczny w pracowniach informatycznych, my sprawdzaliśmy z
chętnymi maturzystami poprawność działania ich prezentacji maturalnych. Na szczęście w większości wszystko
działało poprawnie, ale okazało się, że trzeba gdzieniegdzie dograć kodeki, więc kolega wgrał te kodeki.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Siadł HP-ek&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Przychodzimy do Pracowni 5, bo o coś poprosiła nas jedna nauczycielka, jednak rzuca nam się w oczy co innego –
Blue Screen na jednym stanowisku. Wygaszacz? Nie. Bez chwili zastanowienia odpalamy Acronisa i przywracamy
obraz, jednak problem nie ustąpił. System się ładuje, ładuje i ulubieniec wszystkich informatyków – Niebieski
Ekran. Wzięliśmy sprzęt do kanciapy i zajmiemy się nim jutro.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To tyle na dziś. Przepraszamy za mniejszą ilość zdjęć, ale jakoś powylatywało nam to z głowy. Kolejny odcinek
już w piątek.&lt;/p&gt;</content><category term="Praktykanci w boju"></category><category term="praktyki zawodowe"></category><category term="informatyka"></category><category term="technikum"></category><category term="sysadmin"></category></entry><entry><title>Praktykanci w boju #4</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-4.html" rel="alternate"></link><published>2013-05-18T02:03:00+02:00</published><updated>2013-05-18T02:03:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2013-05-18:/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-4.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Koniec drugiego tygodnia praktyk. Zapał do pracy nam nie minął, choć ostatnie trzy dni polegały raczej na
monotonnej, lecz koniecznej pracy. A to dlatego, że matura z informatyki już w najbliższą środę a do wtorku
wszystko musi być na tip‑top.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Środa&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Środa to pierwszy dzień maratonu przedmaturalnego. Poznaliśmy jeszcze …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Koniec drugiego tygodnia praktyk. Zapał do pracy nam nie minął, choć ostatnie trzy dni polegały raczej na
monotonnej, lecz koniecznej pracy. A to dlatego, że matura z informatyki już w najbliższą środę a do wtorku
wszystko musi być na tip‑top.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Środa&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Środa to pierwszy dzień maratonu przedmaturalnego. Poznaliśmy jeszcze bliżej Intel Platform Administration
Technology, zaczęliśmy przygotowywać bazę dla lustra w Pracowni 4 oraz żeby było trochę ciekawiej naprawiliśmy
jeden napęd.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;IPAT&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rankiem na rozgrzewkę poszliśmy do Pracowni 1 pobawić się IPATem. Przyznamy szczerze, że to
sprzętowo-programowe rozwiązanie przypadło nam do gustu i postanowiliśmy zająć się tematem później. Samo
narzędzie jest bardzo ciekawe – wyświetla nam listę komputerów w sieci, ich stan oraz daje możliwość
włączenia, wyłączenia komputera, zrobienia lustra, czy też ustawienia, aby wybrany komputer udostępniał swój
dysk jako baza dla innego urządzenia w sieci.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z tymi backupami jest jednak tak, że nie działa to na zasadzie bit w bit, tylko trochę bardziej
inteligentnie. Z obrazu usuwane są informacje o kluczu produktu, czy aktywacji Windowsa, ponadto automatycznie
ustawiana jest właściwa nazwa komputera w sieci. Niby nic, ale (no poza aktywacją) cieszy. Poniżej
„screenphoto” tegoż narzędzia (tak, wiem, informatycy, a screenshota nawet nie zrobili – uwierzcie jednak,
nawet Paint na tym dziwnym serwerze ładuje się kilkadziesiąt sekund - oszałamiająca prędkość odczytu z HDD: 3
MB/s).&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw4-panel-ipat.webp" alt="Zdjęcie ekranu z głównym panelem webowym narzędzia IPAT, widoczna lista 16 komputerów"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Okno główne IPAT.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;h2&gt;Maraton przedmaturalny czas zacząć&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Pobawiliśmy się trochę platformą Intela, ale musieliśmy przerwać nasze zapędy poznawcze, gdyż „robota
czeka”. Jak się później okazało robota nie trudna, ale niesamowicie pożerająca wręcz czas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wybraliśmy się do Pracowni 4, żeby zapuścić przywracanie lustra sprzed kilku miesięcy. Wszystko po to, aby na
maturę system był czysty od różnorakich śmieci. W czasie gdy przywracała nam się ta baza, admin pokazał nam
bardzo fajny program Ranish Partition Manager – dość stary, ale bardzo ciekawy program do modyfikacji
struktury logicznej dysku. Gdy obraz na komputerze się przywrócił zapuściliśmy aktualizację systemu, a później
zaktualizowaliśmy zainstalowane oprogramowanie.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw4-ranish.webp" alt="Zrzut ekranu programu Ranish 2.40.00 z 8 lutego 2001 roku. Widoczna przykładowa tabela partycji z dysku o pojemności 12 GB"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Interfejs Ranisha.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;h2&gt;Otwieramy tackę&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;We wtorek wyciągnęliśmy trzy niesprawne nagrywarki DVD z komputerów w Pracowni z Vistami. Jeden napęd tak się
zablokował, że nie sposób było otworzyć tackę na płyty. Nie pomagały tutaj żadne sztuczki, więc trzeba było
rozebrać urządzenie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przyznam szczerze, że moje umiejętności manualne w tym aspekcie nie są za wielkie, więc w pełni oddałem to
zadanie mojemu kompanowi praktykantowi. Jak się okazało niezbędna była lutownica do wylutowania silnika
tacki. Gdy już udało się wszystko odblokować. Podłączyliśmy sprzęt do PC‑ta, ale okazało się, że napęd i tak
jest do bani, bo czyta tylko CD :‑(.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw4-cd-kolba.webp" alt="Zdjęcie rozebranego napędu optycznego z widoczną elektroniką, obok czerwona lutownica transformatorowa (pistoletowa)"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Bez lutownicy się nie obyło.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;h1&gt;Czwartek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Trudno właściwie się rozpisywać, bo zajęliśmy się głównie obrazem bazowym w Pracowni 3, ale oprócz tego trzeba
było sprawdzić i skonfigurować kilka rzutników oraz pojawiła się konieczność latania po szkole w celu
odnotowania wszystkiego w ewidencji&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Rzutniki&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Na poranną rozgrzewkę dostaliśmy trzy rzutniki do sprawdzenia i skonfigurowania pod egzaminy ustne z
matury. Trzeba było wszystko powłączać, odwrócić obraz (2 z 3 pracowało przykręcone do sufitu), przeczyścić
filtry oraz sprawdzić żywotność lampy. Nikt przecież nie chce jakiejś awarii podczas prezentacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak się okazało wszystkie urządzenia są w podobnym stopniu zużyte (około 800 godzin świeciła lampa), wszystkie
działają i mają pełny zestaw akcesoriów (tj. pilot i kabel VGA).&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Lustrzanego maratonu ciąg dalszy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Korzystając z dobrodziejstw IPATa w Pracowni 1 zapuściliśmy przywracanie systemu na jednej maszynie. W czasie
gdy się to robiło przeszliśmy do Pracowni 3 wgrać Visual Studio 2008 (takie mamy na stanie) na „komputer do
lustra”, gdyż VS powinien być zainstalowany na egzamin maturalny (abiturient ma prawo wybrać IDE Microsoftu
jako środowisko).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy po kilkunastu minutach wszystko się wgrało, utworzyliśmy od razu obraz Acronisem, tak aby jutro z rana
wejść do pracowni i móc od razu zacząć operację instalacji obrazu na wszystkich PC‑tach w sali.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Prace nieobowiązkowe&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Gdy wszystko zaczęło się dziać automatycznie, poszedłem na śniadanie do kanciapy. Przypomniało mi się, że coś
serwer u nas miał problemy z KDE (stoi na Ubuntu Server 12.04, ale ma doinstalowane środowisko graficzne). Nie
ładował się manager okien, więc załatwiłem to poleceniem &lt;code&gt;kwin --replace&lt;/code&gt;, a później wyłączyłem też kompozycje
graficzne, gdyż działało to niesamowicie wolno. (Później w &lt;code&gt;lspci&lt;/code&gt; doczytałem, że grafika działająca na
maszynie to coś z okolicy ATI Radeona 7000 – nie HD7000)&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Piątek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Dzisiaj głównym zadaniem była instalacja systemu z obrazu na wszystkich maszyna w Pracowni 3, a także szał
biurokracji, czyli prostowanie bałaganu w ewidencji.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Matura, matura&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Od samego rana weszliśmy do Pracowni 3, żeby zacząć przywracanie obrazów na komputerach. Zastosowaliśmy tutaj
ten sam trick, co w Pracowni 5 (instalowanej w okolicach poniedziałek-wtorek), czyli skorzystaliśmy z grupy
roboczej.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw4-przywracanie-obrazow.webp" alt="Zdjęcie trzech komputerów w pracowni komputerowej, na ekranach program Acronis True Image iprzywracanie obrazów z systemem operacyjnym"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Masowe przywracanie backupów.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;p&gt;Oczywiście to wszystko polegało na klikaniu i czekaniu, ale żeby nie było nudno mieliśmy też inne rzeczy do
roboty.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Prostowanie bałaganu&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Gdy obrazy się przywracały, lataliśmy (głównie mój kolega) po całej szkole szukając zaginionego sprzętu z
Pracowni 1. Okazało się, że niektóre myszki są podmienione, niektóre klawiatury są inne, monitory znajdują się
gdzieś poza salą. Niby nic, żaden problem, jednak pracownia jest współfinansowana ze środków EFS, więc w razie
kontroli wszystko musi się jakby zgadzać. Niestety, okazało się, że w papierach ewidencyjnych panuje mały
bałagan, więc trzeba było wszystko uporządkować, pozaznaczać. W końcu jakiś porządek powinien panować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety tak się to wszystko dziś wydłużyło, że aż zostaliśmy w pracy trochę ponad planem, no ale nikt nie
chce odpalić fuchy na maturze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To tyle w tym tygodniu. Nadal podtrzymujemy naszą pozytywną opinię na temat praktyk. Są one dla nas
niesamowitym źródłem wiedzy i doświadczenia w zarządzaniu żywą jednostką, a ponadto dają nam inspirację do
próbowania nowych rzeczy.&lt;/p&gt;</content><category term="Praktykanci w boju"></category><category term="praktyki zawodowe"></category><category term="informatyka"></category><category term="technikum"></category><category term="sysadmin"></category></entry><entry><title>Praktykanci w boju #3</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-3.html" rel="alternate"></link><published>2013-05-14T23:36:00+02:00</published><updated>2013-05-14T23:36:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2013-05-14:/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-3.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Zapraszamy na trzeci odcinek cyklu. Dziś przeczytacie o: pomysłach na wewnątrzszkolne VoD, planach przebudowy
sieci, wymianie pracowni i kilku innych sprawach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na początek jednak krótka charakterystyka pracowni komputerowych, którą powinniśmy zrobić już w pierwszym
odcinku (numery są umowne):&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Pracownia 1 – 16 (15 + Nauczyciel) komputerów z Windows Vista Business działające na …&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Zapraszamy na trzeci odcinek cyklu. Dziś przeczytacie o: pomysłach na wewnątrzszkolne VoD, planach przebudowy
sieci, wymianie pracowni i kilku innych sprawach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na początek jednak krótka charakterystyka pracowni komputerowych, którą powinniśmy zrobić już w pierwszym
odcinku (numery są umowne):&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Pracownia 1 – 16 (15 + Nauczyciel) komputerów z Windows Vista Business działające na domenie z serwerem HP i systemem Windows Server 2003 for SBS. Pracownia korzysta z Intel Platform Administration Technology, każdy komputer ma swój klucz licencyjny.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pracownia 2 – 16 komputerów z Windows XP Professional działające na domenie z serwerem HP i systemem Windows Server 2003 for SBS.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pracownia 3 – 17 komputerów Dell Vostro 260s z systemem Windows 7 Professional. Pracownia nie posiada serwera, skonfigurowana zwykła grupa robocza.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pracownia 4 – 17 komputerów HP z systemem Windows XP Professional. Pracownia nie posiada serwera, skonfigurowana zwykła grupa robocza.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pracownia 5 – 16 komputerów HP Compaq Elite 8300. Pracownia nie posiada serwera. Grupa robocza skonfigurowana ze względu na instalacje obrazów.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pracownia 6 – 16 komputerów z systemem Windows XP Professional. Pracownia posiada zapasowy serwer z systemem Windows Server 2003 for SBS.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;h1&gt;Piątek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Uczniowie wrócili dziś na wąskie korytarze szkoły, jednak i tak było luźniej niż zwykle. My tymczasem dziś
dużo kombinowaliśmy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Szkolne VoD, streaming, etc&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W czasie gdy mój kolega badał serwery, ja zająłem się researchem na temat tego, jak wykombinować szkolną bazę
VoD oraz umożliwić streamowanie. Trochę poczytałem, pokombinowałem, zrobiłem próbną transmisję na UStream.tv,
ale na razie nic wielkiego nie wynikło. Zobaczymy co będzie później.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem screen zabójczych prędkości HDD na serwerze w Pracowni 2 (w Pracowni 1 jest podobnie). Dodam tylko,
że kanały DMA ustawione są na sztywno, więc propozycja podana przez @jakistamnick nie zadziałała. Mimo to,
dziękujemy za chęć pomocy.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw3-hdtune.webp" alt="Zrzut ekranu programu HDTune przedstawiający prędkość dysku średnio 2,5 MB/s i czasem dostępu 34,9 ms."&gt;
  &lt;figcaption&gt;„Szybkość” dysku.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;h2&gt;Plany modernizacji sieci&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Od jakiegoś czasu w naszej kanciapie poruszany jest temat lekkiej modernizacji szkolnej sieci
komputerowej. Przede wszystkim chodzi o rozpowszechnienie sygnału Wi‑Fi po całym budynki oraz uproszczenie
całej struktury. To będzie raczej temat na rozważania w przyszłym tygodniu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Piątek wieńczy pierwszy tydzień pracy jako praktykanci. Wrażenia są dopóki co bardzo pozytywne i raczej nie
możemy się doczekać poniedziałku :‑)&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Poniedziałek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Drugi tydzień praktyk, które są dla nas bardzo fajnym przeżyciem. Dzień ten minął na wymianie zasilacza w
jednym Dellu Vostro oraz budowie prowizorycznej sieci komputerowej.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Wymiana zasilacza&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Z rana zawitał do szkoły kurier, przywożąc nam nowy zasilacz do zepsutego Della z Pracowni 3. Dostaliśmy więc
zadanie wymiany tegoż PSU. Śrubokręt w dłoń i robimy – nic trudnego w końcu. Swoją drogą bardzo zmyślnie
przeprowadzane są przewody w tych PC‑tach. Zamieszczam fotkę tego komputera „od środka”&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw3-dell-w-srodku.webp" alt="Zdjęcie komputera Dell Vostro typu desktop z otwartą górną pokrywą."&gt;
  &lt;figcaption&gt;Dell Vostro od środka.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;h2&gt;Test napędów i inne zajęcia&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Dostałem polecenie sprawdzenia poprawnego działania napędów optycznych w Pracowni 1 – muszą być sprawne na
Maturę i Egzamin Zawodowy. Przywitał mnie jednak wywalony bezpiecznik w skrzynce na korytarzu. Zaczęło się
trochę biegania, bo trzeba było zejść do portierni (z 4‑tego piętra na parter) po klucz do szafki elektrycznej
oraz później go oddać. No cóż, hebel podniesiony, wszystko jakoś działa, więc do dzieła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wziąłem zatem po płytce CD i DVD i po kolei sprawdzałem. Jak się okazało 3 sztuki były niesprawne, w tym jeden
DVD‑ROM nie chciał wysuwać tacki. Chciałem tego samego dnia wyhaczyć jakieś napędy, ale zabrakło na to czasu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W międzyczasie kolega mój szukał przejściówki z Minijacka na Jacka, gdy już ją znalazł pomagał mi w tej
żmudnej dość pracy. Później dostaliśmy jeszcze jedno zadanie sprawdzenia napędów, tym razem w Pracowni 3.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Budowa prowizorycznej sieci&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Obrazy gotowe, więc można już budować nową pracownię nr 5. Przynieśliśmy komputery z obrazem dysku oraz switch
do „sali operacyjnej”. Podpinamy kabelki i zaczynamy zabawę. Na jednym komputerze włączamy udostępnianie
plików, drugi z pomocą Acronisa ściąga sobie ten obraz i instaluje go na dysku lokalnym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zadziwiło mnie to, że adresacja IP robiona automatycznie przez Windowsa 169.254.x.x pozwala na zbudowanie
prowizorycznej sieci (komputery „się widzą” i nie ma potrzeby robienia żadnej statycznej adresacji
IP). Później dopiero wyczytałem, że od tego jest usługa APIPA.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Puszczamy przywracanie, no ale to tak wolno coś idzie. 50‑60 Mbit/s. Tutaj nam jeden z adminów mówi, że w
Pracowni 1 jest switch z gniazdami Gigabit Ethernet. Nie było chwili zastanowienia, wymieniamy
przełącznik. Niestety, okazało się, że urządzenie ma porty 1Gb/s, ale tylko na czterech złączach. Lepsze
jednak to niż nic, przynajmniej dwa komputery szybciej się przywrócą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tutaj też przekonaliśmy się jakie znaczenie ma dobry kabel Ethernet - jednego nie mogliśmy za żadne skarby
zmusić do działania na gigabicie. Inny kabel rozwiązał sprawę. Szkoda tylko, że z 1Gb/s uzyskaliśmy w porywach
300 Mb/s, ale lepsze to niż nic. System przywracał się i tak średnio 20 minut, a nie godzinę. Dodam tylko, że
kopiowanie obrazów z jednej maszyny na więcej niż jeden komputer jednocześnie to raczej zły pomysł - czas
operacji nieproporcjonalnie się wydłuża. Poniżej fotka przedstawiająca transfer.&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw3-transfer-gigeth.webp" alt="Zdjęcie ekranu z widgetem Network Monitor pokazujący transfer 226,7 Mb/s"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Transfer na Gigabit Ethernet.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;p&gt;Tak oto minął nam drugi poniedziałek w pracy. Nie przywróciliśmy wszystkich komputerów, ale mieliśmy już bazę
na wtorek.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Wtorek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Dzień ten był dość zapracowany. Przywrócenie obrazów do końca, demontaż starych komputerów z pracowni 5,
instalacja właśnie zrobionych oraz wymiana trzech napędów w pracowni 1.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Kończymy obrazy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Wchodzimy do pomieszczenia, patrzę tak sobie na switch i mówię, mini plątanina, będzie fotka :‑).&lt;/p&gt;
&lt;figure&gt;
  &lt;img src="https://www.norbitor.net.pl/images/pw3-prowizoryczna-siec.webp" alt="Zdjęcie switcha ethernetowego z podłączonym tuzinem kabli UTP 5e"&gt;
  &lt;figcaption&gt;Bardzo mała plątaninka.&lt;/figcaption&gt;
&lt;/figure&gt;

&lt;p&gt;Oczywiście obsługa Acronisa to żadna filozofia. Klikasz i się robi, zatem zapuściliśmy kilka maszyn aby się
przywracało i w międzyczasie poszliśmy obok do pracowni 5 zacząć demontaż starych PC‑tów. Przy okazji admin
powiedział nam, że możemy z tych komputerów powyciągać napędy, które były nam potrzebne, co też (po
sprawdzeniu działania) uczyniliśmy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po przerwie śniadaniowej obrazy się ładnie przywróciły, więc zaczęliśmy migrację komputerów. Żeby za dużo nie
dźwigać wykorzystaliśmy moc krzeseł biurowych (i ich kółek). Chwila moment, podpinamy. Wszystko działa, no
prawie. Dwa komputery coś sieci nie chcą zobaczyć (ani kabla). Okazało się, że przestawiliśmy kartę sieciową
na sztywno na 1Gb/s – a już chcieliśmy gniazda wymieniać. Wygrało jednak doświadczenie drugiego admina, który
sprawdził jeszcze kabel z innego PC i też nie działało. Szybka zmiana w sterowniku i wszystko już
pracuje. Sprawa zamknięta.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Splittery i napędy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Po krótkiej przerwie dostaliśmy zadanie wydobycia z magazynu trzech splitterów VGA (i zasilaczy do nich) oraz
sprawdzenie działania. Zwykłe wpinanie kabelków i patrzenie na monitory. Niestety, jedno urządzenie okazało
się wadliwe. No to wybieramy losowe inne i działa, koniec problemów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czas zająć się napędami. Idziemy do Pracowni 1 korzystając z tego, że nie było wtedy zajęć. Wymieniamy i
pojawił się mały problem. Jeden komputer za Chiny nie chciał odpalić. Jak się okazało coś już siedzi w
zasilaczu i trzeba chwilkę poczekać – wtedy odpali.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Podsumowanie&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;To już koniec trzeciego odcinka cyklu. Jak widzicie, nie próżnujemy i dobrze. Zobaczymy co będzie na nas
czekać w kolejnych dniach.&lt;/p&gt;</content><category term="Praktykanci w boju"></category><category term="praktyki zawodowe"></category><category term="informatyka"></category><category term="technikum"></category><category term="sysadmin"></category></entry><entry><title>Praktykanci w boju #2</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-2.html" rel="alternate"></link><published>2013-05-09T20:42:00+02:00</published><updated>2013-05-09T20:42:00+02:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2013-05-09:/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-2.html</id><summary type="html">&lt;h1&gt;Wtorek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Drugi dzień praktyk – maturzyści zmagali się ze Stefanem Żeromskim i Elizą Orzeszkową, my tymczasem
pracowaliśmy. Po pozytywnych wrażeniach z dnia pierwszego z chęcią ruszyliśmy do pracy. Rzeczy do zrobienia
było kilka. Najprostszą było po prostu dokończenie migracji danych do komputera dla studia TV.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Sprawdzenie nowych komputerów&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Jak się okazało …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;h1&gt;Wtorek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Drugi dzień praktyk – maturzyści zmagali się ze Stefanem Żeromskim i Elizą Orzeszkową, my tymczasem
pracowaliśmy. Po pozytywnych wrażeniach z dnia pierwszego z chęcią ruszyliśmy do pracy. Rzeczy do zrobienia
było kilka. Najprostszą było po prostu dokończenie migracji danych do komputera dla studia TV.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Sprawdzenie nowych komputerów&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Jak się okazało, przy przygotowywaniu komputerów na maturę jedna maszyna odmówiła posłuszeństwa, chociaż
dzielnie Windows 8 uruchamiał opcję automatycznej naprawy, nie przynosiło to rezultatu. Dostaliśmy więc
zadanie, aby rozpakować resztę sprzętu i posprawdzać, czy wszystko tam jakoś działa. Rozpakowaliśmy kartony ze
sprzętem, ustawiliśmy go w wolnej sali i uruchamialiśmy. Na szczęście wszystko śmigało jak trzeba.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W międzyczasie poszedłem też do szkolnej pielęgniarki, która miała problem z paskiem powiadomień w
Androidzie. Rozwiązanie problemu okazało się banalne – restart urządzenia i wszystko wróciło do normy. Wiem,
że to nie jest likwidacja przyczyny, ale tutaj już Samsung musi wypuścić odpowiednią łatę.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Aktywacja Visty i wymiana napędu&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Jeden z naszych adminów przywrócił obraz systemu na komputerze, który tego wymagał. Niestety koniecznością
okazała się aktywacja telefoniczna, którą zajął się mój kolega. Jak twierdzi proces ten jest upierdliwy i
czasochłonny, ale jak mus to mus. Ja tymczasem dostałem inne zadanie. Musiałem sprawdzić działanie napędu DVD
na jednym komputerze – okazało się, że był niesprawny, więc konieczna była wymiana, czyli pójście do magazynu,
wyczajenie podobnego sprzętu (LG na IDE), zamiana i zapis w inwentarzu.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Kopia aktywacji i wymiana kabli w pracowni&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Kolejną sprawą, którą trzeba było się zająć to kopia zapasowa plików aktywacji w pracowni z Vistami, żeby się
już potem z dzwonieniem do Microsoftu nie trudzić. Czynność monotonna, wykonana pewnym fajnym sofcikiem na
każdej maszynie, a że wymagał doinstalowania .NET Frameworka 4, który w systemach nie był obecny,
skorzystaliśmy z dobrodziejstwa serwera - udostępniania plików i zapuściliśmy instalację prawie jednocześnie,
więc szybko to w miarę poszło.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedy zacząłem powoli kończyć backup plików aktywacji, kolega poszedł zrobić inwenturę kabli ethernetowych w
drugiej pracowni i jak się okazało, większość okablowania albo była powpinana gdziekolwiek, albo były
poułamywane plastiki w RJ‑kach, więc trzeba będzie je wymienić.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Środa&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Trzeci dzień praktyk, abiturienci zmagali się dziś z Królową Nauk, my tymczasem mieliśmy trochę luźniejszy
dzień pracy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Poznajemy Windows Server&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zaczęliśmy od rozmowy z administratorem, aby pokazał nam trochę operowanie na domenie używającej Active
Directory. Dowiedzieliśmy się jak mniej więcej zarządzać użytkownikami oraz komputerami. Zobaczyliśmy także
jak podpiąć nowy komputer do domeny i nadać mu odpowiedni poziom uprawnień. Osobiście bardzo mi się to
spodobało, gdyż można sobie użytkowników ładnie podzielić na grupy i nadać odpowiednie uprawnienia, np.:
zablokować możliwość zmiany tapety (było to konieczne, bo uczniowie ustawiali sobie tapety z trzema parabolami
o ramionach skierowanych w dół). Jasne, nic odkrywczego, można to przecież zmienić w gpedit, jednak tutaj
efekt jest globalny i moim zdaniem bardziej intuicyjny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety, nasze serwery chodzą niesamowicie wolno, więc skorzystaliśmy z płytki rescue przygotowanej przez
mojego kolegę – ot, zwykły miks różnych darmowych programów antywirusowych i linuksów, tak żeby mieć wszystko
ładnie na jednym pendrive/DVD, a nie latać z płytkami. Jak się okazało jeden serwer miał problem z uzyskałem
połączenia z siecią na płytce ratunkowej, ale tu z pomocą przyszła moja znajomość uniksa i po 2‑óch minutach
kombinowania uzyskałem dostęp do sieci. Puściliśmy skan „na noc” i zajęliśmy się innymi sprawami.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Instalacja sterowników tablicy interaktywnej&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Antywirusy chodziły, więc żeby się nie nudzić admin dał nam zadanie – zainstalujcie i skonfigurujcie tablicę
interaktywną na komputerze nauczyciela w jednej sali komputerowej. Dostałem płytki i wziąłem się z kolegą do
roboty. Sterowniki zainstalowały się gładko. Tak przynajmniej myśleliśmy. Rzeczywistość okazała się bardziej
brutalna. Wskaźnik nie miał żadnej ochoty współpracować z interfejsem Bluetooth i sterownikiem tablicy – niby
wykrywa, niby uznaje za podłączony, ale nijak ma się to do chęci pracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Stwierdziłem, że najlepszym pomysłem będzie pobranie sterowników do tablicy z Internetu. Przeszukiwałem stronę
producenta – PolyVision, jednak dopiero po 15 minutach gmerania po stronach suportu – jest sterownik,
pobieram. No cóż, prędkość Internetu w naszej szkole nie powala na kolana (Speedtest wskazuje 20Mbit/28Mbit
jednak rzeczywistość jest smutniejsza – średnio 100‑200 kB/s downloadu), więc odpaliłem telewizor, który jest
w sali i oglądałem Discovery oraz zapuściłem instalację aktualizacji z Windows Update na przywróconym niedawno
z obrazu systemie. Później tylko instalacja i w końcu jest! Działa. Szybko skalibrowałem urządzenie i trochę
się pobawiłem.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Czwartek&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Ostatni dzień spokoju w szkole. Jutro już z powrotem zaczynają się normalne zajęcia. My tymczasem
nadal walczymy z serwerami. Wziąłem także moją RaspberryPi, żeby zobaczyć jak działa stara karta
Pinnacle’a. Myślałem, że złącza analogowe na śledziu służą do podłączenia urządzenia wejściowego.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Bitwa o serwery&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Antywirus znalazł na obu serwerach nieco syfu, jednak usunięcie tego niewiele dało. Stwierdziliśmy, że pewnie
coś złego stało się ze sterownikami do dysku/kontrolera. W ruch poszły różne Driver Packi, ale one wiele nie
dały. Nie podejrzewamy awarii dysku twardego, gdyż z płyty ratunkowej transfer mierzony programem HDTune jest
w porządku - około 70MB/s, a gdy działa Windows Server 2003 for Small Business Server spada do 0.5‑4 MB/s,
czyli do wartości nie do zaakceptowania, co odbija się na szybkości ładowania kont na komputerach wpiętych w
domenę. Cały czas kombinujemy jak mu pomóc, ale pewnie skończymy na formacie, który jest ostatecznością, jeśli
ktoś spotkał się z takim zjawiskiem prosimy o sugestię w komentarzach.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Streaming i inne&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Dostałem zadanie, aby wykombinować jakieś oprogramowanie do streamowania wideo w sieci lokalnej do komputera
dla studia TV, aby móc cyfrowo nadawać audycje okolicznościowe (szkoła nie ma miejsca na aulę, więc w ruchu
jest wewnętrzna telewizja – obecnie działa na zasadzie analogowej TV Kablowej, ale widocznie planowane jest
przejście na cyfrowe nadawanie po sieci). Wybór padł na VLC, bo jakoś nigdy nie sprawiał mi z tym
problemów. Wstępnie zobaczyłem co się da zrobić i udało się coś wystreamować. Co prawda tylko w podsieci WiFi,
ale wiemy, że działa. Ponadto ogarniałem zasadę działania karty Pinnacle’a do przechwytu. Okazało się, że
wbrew moim przypuszczeniom karta ta potrafi przechwytywać z kamer DV, a złącza cinch i S‑Video są tylko
wyjściem gotowego materiału na magnetowid, także moja RaspberryPi nie wyświetliła dziś nic.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Aktualizacja oprogramowania i uszkodzony zasilacz&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Ponadto trzeba było zaktualizować oprogramowanie na jednym komputerze, który będzie bazą dla obrazu dysku -
bazy do przywracania systemów w pracowni. Ściągając potrzebnego Eclipse’a zauważyłem ciekawą rzecz. Transfer
był na poziomie 170 kB/s. W międzyczasie włączyła się aktualizacja Firefoksa, która pobierała się z podobną
prędkością. Z ciekawości mój kolega wgrał sobie wersję próbną Internet Download Managera na drugi komputer i
zapuścił pobieranie przykładowego linuksa – transfer zwiększył się do około 36 Mbit/s. Wniosek: okno na świat
w głównej serwerowni ma ustawione wąskie gardło na pojedyncze połączenie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak się okazało komputer w jednej pracowni nie chciał się uruchomić. Zadania tego podjął się mój kolega. Wziął
komputer do kanciapy i włączył tymczasowo zapasowy zasilacz. Ruszyło wszystko z kopyta. Nie zamontował go
jednak na stałe, gdyż ten komputer to korporacyjny DELL Vostro 260s, a on posiada zasilacz o niestandardowych
wymiarach, więc zwykły ATX po prostu nie zmieściłby się w obudowie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak widać, czwartek był dniem bardziej luźniejszym i zapchanym przez czynności, które po prostu jadły dużo
czasu. Oboje czekamy teraz na ukończenie bazowego obrazu dysku dla nowych HP‑ków, aby w końcu móc je
przygotować do podmianki w pracowni z tzw. „trupami”&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To tyle w tym odcinku (przepraszam za brak ilustracji, ale te wkrótce się pojawią).&lt;/p&gt;</content><category term="Praktykanci w boju"></category><category term="praktyki zawodowe"></category><category term="informatyka"></category><category term="technikum"></category><category term="sysadmin"></category></entry><entry><title>Praktykanci w boju #1</title><link href="https://www.norbitor.net.pl/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-1.html" rel="alternate"></link><published>2013-05-06T20:20:00+02:00</published><updated>2025-02-04T14:58:00+01:00</updated><author><name>Norbert Langner</name></author><id>tag:www.norbitor.net.pl,2013-05-06:/pl/2013/05/praktykanci-w-boju-1.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Cześć! Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, oto jest, pierwszy odcinek cyklu wpisów o moich i mojego kolegi
perypetiach na praktykach zawodowych. Seria wpisów "Praktykanci w boju" została pierwotnie opublikowana w 2013
roku na łamach blogów vortalu dobreprogramy.pl, lecz postanowiłem je przenieść tutaj, aby mieć kopię, na
wypadek, gdyby kiedyś skasowano …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Cześć! Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, oto jest, pierwszy odcinek cyklu wpisów o moich i mojego kolegi
perypetiach na praktykach zawodowych. Seria wpisów "Praktykanci w boju" została pierwotnie opublikowana w 2013
roku na łamach blogów vortalu dobreprogramy.pl, lecz postanowiłem je przenieść tutaj, aby mieć kopię, na
wypadek, gdyby kiedyś skasowano część blogową lub cały vortal (jak to się stało z PCLabem w 2020 roku).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poza pierwszym i ostatnim akapitem tego wpisu, pozostała treść całej serii jest oryginalna w treści i w
formie, czyli przedstawia moje przemyślenia na stan wiedzy i poglądy z roku 2013. W chwili pisania tego wstępu
(luty 2025 r.) opisywane praktyki miały miejsce niespełna 12 lat wcześniej.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Do dzieła!&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Praktyki odbywamy w szkole średniej jako pomocnicy „adminów”. Przypada więc nam zarządzanie całym sprzętem i
siecią komputerową w placówce.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Komputer do studia TV&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Na miejscu zjawiłem się chwilę przed czasem. Zostaliśmy przywitani przez admina, który akurat w tym dniu ma
dyżur przed południem i od razu dostaliśmy zadanie do zrobienia – przygotować komputer do pracy w studiu
telewizyjnym. Czynność łatwa, gdyż polegała na zainstalowaniu Pinnacle Studio i sprawdzeniu, czy wszystko
działa oraz na przekopiowaniu danych ze starego peceta na nowy. Maszynka moim zdaniem na potrzeby amatorskiego
studia wystarczająca: Intel Core i5 3330, jakaś karta graficzna na chipie nVidia GeForce GT640 i 4 GB RAM‑u
DDR3.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Przygotowania na maturę z j. polskiego&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Ledwie zainstalowaliśmy tego Pinnacle’a, nagle dźwięk telefonu – dyrekcja prosi o przygotowanie czterech
laptopów lub komputerów oraz drukarkę na jutrzejszą maturę z j. polskiego (dla zdających, którzy tam jakiś
wniosek o to złożyli). No cóż, wybór padł na komputery – korporacyjne HP‑ki, nie pamiętam modelu. Szybciutko
udaliśmy się do magazynu, pobraliśmy cztery sztuki jednostek centralnych i monitorów. Wypakowaliśmy,
podłączyliśmy wszystko, uruchamiamy. Wita nas Windows 8 Pro. Wszystko fajnie, pojawił się jeden mały
problem. Wszystkie nasze myszy i klawiatury były na PS/2 i nie chciały współpracować, w ogóle zero
reakcji. Rozwiązanie okazało się ciekawe, trzeba było wejść do Setupu UEFI i przestawić tam opcję
odpowiedzialną za przydział IRQ – nie wiem dlaczego, ale zmiana przerwania na inne niż domyślne spowodowała
natychmiastową chęć współpracy peryferii z systemem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Instalacja drukarki była raczej czynnością banalną, ot zwykłe Dalej, Dalej, Dalej, Zainstaluj, Zakończ, którą
trzeba było powtórzyć na wszystkich czterech komputerach – nie zdecydowaliśmy się na podpięcie tego
wszystkiego w sieć, gdyż to i tak na jutro tylko jest potrzebne, a 5‑ciometrowy kabel USB załatwił sprawę
dostępu do drukarki z każdego komputera.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Podsumowanie&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Wszystko to mimo, że raczej proste, idealnie zaangażowało nam 5 godzin pracy na praktykach. Później jeszcze
pozostaliśmy trochę poza programem spojrzeć trochę na serwery w dwóch pracowniach, ale to był tylko pierwszy
rzut oka, aby zaznajomić się z podstawowym zarządzeniem użytkownikami w domenie operowanej przez Windows
Server 2003.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To już wszystko na dziś. Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni z pierwszego dnia na praktykach. Oboje zgodnie
twierdzimy, że dzień ten należy zaliczyć za udany.&lt;/p&gt;</content><category term="Praktykanci w boju"></category><category term="praktyki zawodowe"></category><category term="informatyka"></category><category term="technikum"></category><category term="sysadmin"></category></entry></feed>